* * * * * * * * * * * * * * * * * KILKA GODZIN PÓŹNIEJ* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
Po intensywnym treningu podczas którego chłopaki przećwiczyli jeszcze raz taktykę na mecz z Kubańczykami. Po 10 minutach skończyli i poszli na chwilę do szatni, aby się rozluźnić przed meczem. Kiedy szłam do szatni z rzeczami trenera usłyszałam, że ktoś mnie woła. Odwróciłam się zdziwiona i zobaczyłam Zbyszka. Na jego widok jeszcze bardziej przyspieszyłam swoje dotychczasowe kroki. Gdy w pośpiechu otwierałam drzwi Zbyszek niestety dogonił mnie, chwycił za ramie, obrócił w swoją stronę i patrząc prosto w moje oczy zapytał
- Co ja ci zrobiłem?
- Powinieneś sam wiedzieć- odparłam wyrywając się z jego uścisku
- No właśnie nie wiem. Dzisiaj na treningu nie odzywałaś się do mnie w ogóle, a jak raz się na mnie spojrzałaś to tak jakbyś chciała mnie zabić- odpowiedział
- Mam do tego powody- odparłam krótko
- Możesz mi powiedzieć jakie? Bo jestem bardzo ciekawy- zapytał zdziwiony
- Chodź do środka- odpowiedziałam zrezygnowana i oboje wyszliśmy do szatni.
Kiedy zamknęłam drzwi od razu zaczęłam mówić
- Mamy mało czasu, więc będę się streszczać. Otóż dzisiaj w stołówce mój ojciec osądził mnie, że rozbijam związek
- Czyj?- zapytał ponownie zdziwiony
- Twój. Tata powiedział mi, że w Polsce masz narzeczoną i w najbliższej przyszłości zamierzacie się pobrać, więc chciałabym dowiedzieć się czy to prawda i czemu mi proponowałeś związek, skoro masz dziewczynę?- oznajmiłam
- Nie mam żadnej narzeczonej w Polsce. Znaczy miałem, ale krótko przed fazą finałową zerwaliśmy ze sobą, więc jestem wolny i dlatego proponowałem ci związek, ponieważ bardzo cię kocham- wyjaśnił mężczyzna
- A jaką mam pewność, że to wszystko to nie jest kłamstwo?- zapytałam
- Zapytaj Kubiaka i Ruciaka, bo z nimi w pokoju o tym rozmawiałem i oni byli przy tym jak zerwałem z Aśką- oznajmił
- No dobra, powiedzmy, że ci wierzę. Dokończymy tę rozmowę po meczu- odparłam i oboje wyszliśmy z szatni.
Mecz rozpoczął się po 16:30. Najpierw było uroczyste odśpiewanie hymnów państwowych Polski i Kuby, a potem prezentacja 6 wyjściowych tego meczu. W Polsce w pierwszym składzie wyszli: Marcin, Zbyszek, Piotrek, Michał, Bartek i Łukasz, natomiast w składzie wyjściowym Kuby znaleźli się: Leon Venero Wilfredo, Bell Cisnero Yenry, Quintana Guerra Danger Jorber, Bisset Astengo Yordan, Mesa Sandobal Isbel,Diaz Carmenate Yoandry. Podczas gry była zacięta walka o każdy punkt, chociaż Polska w stosunku do swojego przeciwnka wypadła zdecydowanie lepiej. Cały mecz zakończył się po niecałej 1,5 godzinie wynikiem 3:0 dla polskiej drużyny co oznaczało, że Polska awansowała do półfinału.
Kiedy chłopaki po regeneracji fizycznej poszli do szatni, aby się przebrać, a ja poszłam po swoje rzeczy do pokoju trenerów. Wzięłam swoje rzeczy i poszłam przed halę. Podczas czekania na chłopaków wyciągnęłam papierosa z paczki, którą miałam schowaną na dnie torby. Po kilku minutach stania przyszły do mnie Karolina i Monika. Na widok papierosa w mojej ręce Karolina pierwsza powiedziała
- Myślałam, że już nie palisz
- Bo tak było do tej pory. Nie mogę, a raczej nie wolno mi palić przez tą nerkę i ogólnie zły stan zdrowia- oznajmiłam biorąc kolejnego macha do ust.
- Olka, co się stało?- zapytała Monika
- Nic ważnego- odpowiedziałam wymijająco i kłamiąc, chociaż wiedziałam, że prawda kiedyś wyjdzie na jaw.
- To skończ tego papierosa i wracamy do hotelu, bo jutro czeka cię ciężki dzień, a chłopaków mecz o wielki finał- oznajmiła Karolina
- Nie mogę z wami wrócić, bo muszę pogadać jeszcze ze Zibim- odpowiedziałam, kończąc papierosa.
- Dobra, rozumiemy. My już idziemy, do zobaczenia w pokoju- pożegnały się ze mną i ruszyły w stronę hotelu.
"Siatkówka jest takim wrednym sportem, który pierwsze efekty ciężkiej pracy daje dopiero po latach. Dlatego warto, mimo wielu niepowodzeniom zacisnąć zęby i dawać z siebie maxa, bo to kiedyś zaprocentuje."- Zbigniew Bartman
piątek, 7 czerwca 2013
niedziela, 19 maja 2013
Rozdział 24 Pocieszająca rozmowa
Kiedy wjechałam na swoje piętro, podeszłam do ogromnego okna, usiadłam przy nim i zaczęłam patrzyć w
dal jednocześnie płacząc. Po krótkim czasie usłyszałam jak ktoś wjeżdża windą na piętro, wysiada z urządzenia, a następnie usiadł obok i objął mnie swoim ramieniem. Podniosłam głowę i zobaczyłam Cichego Pita, a następnie z wymuszonym uśmiechem powiedziałam przez łzy
- Czemu nie jesteś na treningu?
- Trener wysłał mnie do ciebie, bo uważa, że mamy dobry kontakt- odparł z uśmiechem
- Jak zwykle nie mógł przyjść osobiście, ale to standard- odpowiedziałam
- Na pewno bardzo cię kocha, ale musi być na treningu, bo zaraz będzie nasz mecz z Kubą- odparł- a mogę cię o coś zapytać?- dodał nie śmiale
- Słucham- oznajmiłam
- O czym rozmawiałaś ze swoim ojcem i czemu wybiegłaś z stołówki?- zapytał
- Te dwie sprawy są związane ze sobą- odpowiedziałam- pokłóciłam się z ojcem, bo on twierdzi, że ja rozbijam szczęśliwe związki, a wyszłam z sali, bo okazało się, że jednak to robię, bo Zbyszek ma dziewczynę, a mnie proponował, że możemy stworzyć parę- oznajmiłam, czując jak po policzkach spływa mnóstwo łez
- Kurcze, to się porobiło. Nigdy nie powiedziałbym, że Bartman taki jest- odpowiedział zszokowany środkowy
- No ja też nie, chociaż znam go od kilkunastu godzin. Ja to mam pecha do facetów- oznajmiłam
- Spokojnie, on udaje typowego macho, żeby uwodzić kobiety, ale tylko na początek...- zaczął Piotrek, a ja mu przerwałam tymi słowami
- Tyle, że ja i Zbyszek już wcześniej się znaliśmy, ale nasze kontakty się urwały i dopiero dzisiaj po raz pierwszy od wielu lat- wyjaśniłam środkowemu
- No, ale on na pewno cię nie poznał- bronił kolegi Piotrek
- Ah, wiedziałam, że tak będzie- odpowiedziałam załamana
- Ale o czym ty mówisz?- zapytał
- Będziesz bronił Zbyszka, bo zobowiązuje cię do tego stowarzyszenie jedności plemników- odpowiedziałam ze złością
- Że niby co?- zapytał z uśmiechem
- No wiesz, facet będzie zawsze bronił faceta- odparłam
- Rozumiem, to u was za to działa stowarzyszenie jajników?- zapytał, a ja tylko pokiwałam głową na potwierdzenie i Piotrek mnie przytulił.
- Dziękuję ci, że jesteś teraz ze mną- odpowiedziałam patrząc mu w oczy
- Mnie też spędza się miło czas w twoim towarzystwie- odparł chłopak ponownie mnie przytulając- to może odprowadzę cię do pokoju?- dodał
- Nie, muszę iść i wspólnie z tatą i panem Andreą poprowadzić was do zwycięstwa- odparłam z uśmiechem.
- Okej, to chodźmy- odpowiedział Piotrek i oboje udaliśmy się do windy.
środa, 1 maja 2013
Rozdział 23 Prawda zawsze wyjdzie na jaw
- No jasne, że odmówię, bo nie mieliśmy kontaktu przez wiele lat i nic o sobie nie wiemy- odparłam
- Ale możemy poopowiadać o sobie i się poznamy- odpowiedział z uśmiechem
- Dobrze wiesz, że to nie to samo, ale mam propozycję co do tego pytania- odparłam
- Jaką?- zapytał zaciekawiony
- Możemy spędzać ze sobą czas i zobaczymy później czy coś z tego wyjdzie, okej?- odpowiedziałam
- Okej, jak dla mnie znakomicie- odparł rozpromieniony Zbyszek
- To fantastycznie, a teraz bierz torbę i szorujemy na trening, bo mój ojciec mi łeb urwie za to, że rozpieszczam jego zawodników- odpowiedziałam
- Wcześniej musimy zahaczyć o stołówkę- dodał Bartman
- A no faktycznie to musimy się streszczać tym bardziej- odpowiedziałam z uśmiechem i oboje wyszliśmy z mojego pokoju udając się do stołówki.
Na parter zjechałam z brunetem po kilkunastu sekundach. Od razu udaliśmy do pomieszczenia, gdzie czekali na nas większość chłopaków. Kiedy tylko pojawiłam się w drzwiach automatycznie podszedł do mnie Igła i wydarł się na całe gardło
- PRZEDSTAWIAM PANOM NASZĄ CUDOWNĄ PANIĄ TRENER!
- Nie trenera, a ich asystenta- poprawiłam libero kadry
- Dla nas i tak zostaniesz trenerem- odparł pocieszająco Ruciak
- Dzięki, Rucek. Gdzie jest mój ojciec i Andrea?- zapytałam
- Jeszcze nie przyszli, bo jest dopiero 15.30, więc mamy pół godziny dla siebie, a potem na rozgrzewkę przed meczem z Kubańczykami- oznajmił Jarosz
- To czas tak szybko leci? W waszym towarzystwie czuję się przyjemnie- odpowiedziałam z uśmiechem
- Taka nasza mała zaleta- odpowiedział z uśmiechem Zbyszek
- I za to was uwielbiam- odparłam z uśmiechem obściskując go, a w tym samym czasie do pomieszczenia weszli dwaj trenerzy chłopaków wraz z resztą zespołu oraz Karoliną i Moniką.
Na widok, kiedy obściskiwałam Zbyszka zapytał zdziwiony po włosku i cała rozmowa toczyła się w tym języku
- Alexandro, co ty robisz?
- Przytulam się do przyjaciela- odpowiedziałam po włosku
- Co on ciebie chciał, że był u ciebie w pokoju?- zapytał
- Rozmawialiśmy i proponował mi czy zostanę jego dziewczyną- odpowiedziałam dumnie
- Jakim cudem?- odparł zdziwiony
- Normalnie. Ja jestem kobietą, a on mężczyzną, więc w Polsce to legalne- wytłumaczyłam z uśmiechem
- Nie o to mi chodzi. On ma dziewczynę w Polsce i z tego co wiem to ma wobec niej poważne plany na przyszłość- oznajmił ojciec, a ja czułam jak w ciągu jednej sekundy cały świat zamienia się w gruzowisko i łzy masowo napływają mi do oczu
- Normalnie, nie powiedział ci wcześniej?- zapytał zdziwony
- Nic nie mówił, a sam mi nawet zaproponował- odpowiedziałam
- Wiesz, że nie pochwalam takiego zachowania!- oznajmiłam ojcu- nie rozbijam czyiś związków!- dodałam i wybiegłam ze stołówki do swojego pokoju.
niedziela, 21 kwietnia 2013
Rozdział 22 Ciekawa rozmowa
Po odłożeniu laptopa na stolika, wstałam z łóżka i poszłam się przebrać do łazienki. Kiedy wróciłam po
dłuższej chwili zobaczyłam, że ktoś przysłał mi wiadomość. Otworzyłam facebooka i zobaczyłam, iż są dwie
wiadomości, a nadawcami są Zbyszek i Xawery.
No tak, oczywiście zapomniałam usunąć go z znajomych, pomyślałam.
Odczytałam obie wiadomości, które brzmiały bardzo podobnie: "Musimy porozmawiać i to natychmiast". Kiwnęłam
głową i odpisałam każdemu: "Przyjdź do mojego pokoju za chwilę i weź swoją torbę treningową, bo pójdziemy razem na trening".
Chwilę później usłyszałam pukanie do drzwi do mojego pokoju. Otworzyłam drzwi i moim oczom ukazała klatka piersiowa Zbyszka.
- Ubierz się- odparłam na powitanie do bruneta
- Spieszyłem się i zapomniałem ubrać koszulki, ale zaraz ubiorę- oznajmił z uśmiechem Zibi
- Dobra, wejdź- odpowiedziałam i wpuściłam mężczyznę do pokoju, a on ubrał koszulkę na swój tors.
- To o czym chciałaś rozmawiać?- zapytał prosto z mostu
- Właśnie skończyłam rozmawiać z twoją siostrą i dowiedziałam się czegoś interesującego- zaczęłam
- Czego?- odparł zdziwiony
- Puściła mi waszą wczorajszą rozmowę w której wyznałeś...- zaczęłam ponownie
- ... W której wyznałem, że kocham cię. Przepraszam za nią, nie powinna ci tego puszczać- odpowiedział
- Zibi, nie musisz za nic przepraszać, ani w niczyim imieniu. Właśnie po to cię poprosiłam na tę rozmowę. Chcę ci powiedzieć, że już wtedy mi się podobałeś, ale byłam głupim dzieciakiem, aby to docenić. Jak mieszkałam z tatą we Włoszech chciałam jeździć na każdy twój mecz do Wenecji, ale nie mogłam z różnych powodów i właśnie wtedy uzmysłowiłam sobie, że to ciebie kocham nad życiem- ogłosiłam krótki monolog
- To czemu związałaś się z tym chujem?- zapytał
- Chciałam zaguszyć w sobie miłość do ciebie, bo miałam dość tego, że non stop widziałam cię z innymi dziewczynami, więc związałam się z Xawerym i byłam z nim szczęśliwa, a nawet go pokochałam- oznajmiłam
- Mogłaś jakoś dać znać, że musimy porozmawiać- odparł
- Niby jak? Nie rozmawialiśmy ze sobą przez lata i miałam do ciebie tak po prostu podejść i powiedzieć, że masz rzucić tą lafiryndę z którą jesteś, bo cię kocham i jesteś miłością mojego życia?- zapytałam z wyrzutem
- No też fakt, bo na początku bym cię nie poznał, więc uznałbym cię za kolejną podjaraną fankę i wyśmiałbym cię- odparł z uśmiechem
- No widzisz, ale ten...- zaczęłam, ale przerwałam i podeszłam do drzwi, które łączyły mój pokój z pokojem dziewczyn, a następnie otworzyłam je, aby upewnić się czy dziewczyny nas nie podsłuchują, ale o dziwo nie było ich w pokoju, więc wróciłam, zamknęłam drzwi i Zbyszek zapytał
- Co się stało?
- Dziewczyny nie wiedzą co się stało, gdy wracaliśmy ze stołówki, więc chciałam się upewnić, żeby się nie
dowiedziały- odparłam
- To co chciałaś powiedzieć przed tym sprawdzaniem?- zapytał Zbyszek
- Chciałam ci powiedzieć, że ten pocałunek był naprawdę bardzo miły i chciałabym go kiedyś powtórzyć- oznajmiłam z uśmiechem
- Mnie się też podobało. Całujesz nie ziemsko i nigdy mnie jeszcze tak nie całował. Mam pytanie w związku z tym- oznajmił
- Słucham cię- odparłam
- Zrozumiem, jeżli odmówisz, ale czy chciałabyś być moją dziewczyną?- oznajmił nieśmiale
sobota, 23 marca 2013
Rozdział 21 Całe szczęście! :D
Na jego widok zabrakło mi dosłownie tchu w piersiach. Wpatrywałam się z niedowierzaniem i z błagalnym wzrokiem, a potem na Monikę, która była polana ze śmiechu. Na jej widok zapytałam zdziwiona
- Czemu ciągle się śmiejesz?
- Bo to tylko nagranie, głuptasie. Mój brat cię nie słyszy, a chcę ci puścić, żebyś coś usłyszała, bo cały czas żyłaś w błędzie- odpowiedziała Monika ze uśmiechem
- Czyli on tego nie słyszy?- zapytałam z nadzieją
- Nie, na 100%. Żadnego fragmentu z dzisiejszej rozmowy nie słyszał nikt prócz ciebie i mnie, a teraz posłuchaj tego nagrania
- Dobra, ale szybko bo mi się przerwa kończy- oznajmiłam
- Okej, słuchaj- odpowiedziała i puściła mi nagranie, a następnie przewinęła do jakiegoś momentu
"...- I nadszedł czas na zadanie przeze mnie tradycyjnego pytania. Mianowicie znalazłeś już miłość swojego życia?- zapytała z uśmiechem Monika
- Dobrze wiesz jaka będzie moja odpowiedź na to pytanie, więc po co mamy drążyć ten temat?- odparł Zbyszek
- Dobrze wiesz, że uwielbiam konkrety. Więc tak czy nie, braciszku?- zapytała ponownie
- Oczywiście, że nie. Przecież wiesz, że kocham tylko Olkę i to z nią pragnę sobie ułożyć życie- oznajmił brunet
- Ale wiesz, że ona ma chłopaka i jest zapatrzona w niego jak w święty obrazek- upomniała brata moja przyjaciółka
- Wiem, wiem. Szkoda, że nie widzi z jakim dupkiem jest i nie da sobie niczego powiedzieć- odparł smutno Zbyszek
- Co masz na myśli? A po za tym skąd możesz wiedzieć, przecież on studiuje w Stanach?- zapytała zdziwiona
- Tutaj w klubie mam kolegę w San Diego i często z nim latam do Stanów, a jego rodzice mieszkają praktycznie obok uczelni w której uczy się Piotrowski i ciągle widziałem jak zmienia dziewczyny jak rękawiczki, a Olce mydlił oczy, że tylko ona się dla niego liczy i że ją tylko kocha najbardziej na świecie- odparł
- Ale ty nic nie możesz zrobić, mój drogi- powiedziała Monika- ale słyszałam, że Olka dostała posadę jako asystent trenerów w kadrze, a zacząć ma na waszym meczu z Kubańczykami- dodała
- Żartujesz, ale przecież to już jutro- oznajmił Zbyszek
- No wiem, ale nie mów nic nikomu, bo to ma być niespodzianka- pouczyła go Monia
- Okej, okej. Mam zamkniętą buzię na kłódkę- odparł Zbyszek- ale teraz muszę już lecieć, bo mam trening. Do usłyszenia, siostra- dodał i rozłączył się."
Po wyłączeniu tej rozmowy siadziałam przed laptopem jakby ktoś mnie przykleił do łóżka. Kiedy po chwili puściły emocje powiedziałam z pretensją do Moniki
- Wiedziałaś, że nie powiedziałaś mi nic do tej pory?
- Jak ci miałam powiedzieć skoro dopiero wczoraj się o tym dowiedziałam- odparła Monika
- Tak, masz rację i przepraszam za to- odpowiedziałam
- Spoko, nic sie nie stało
- Nawet nie wiesz jak żałuję, że byłam z nim przez tak długi okres czasu- odparłam
- Wierzę ci, słonko i teraz powinnaś udać się na rozmowę z którymś z chłopaków, albo najlepiej w obydwoma. Ja już niestety muszę lecieć, bo musze się przygotować na kolacje z rodziną Roberta- odparła Monika
- Powodzenia i liczę na szczegółowe streszczenie wieczoru- odpowiedziałam
- Nie dziękuję i jutro będzie dokładne streszczenie- poinformowała mnie Monika- pa
- Pa, kochana- odpowiedziałam z uśmiechem i rozłączyłyśmy się.
niedziela, 10 marca 2013
Rozdział 20 Oops
Gdy tylko zamknęły się za nimi drzwi automatycznie wyciągnęłam swojego laptopa z pokrowca i
uruchomiłam system. Usiadłam na swoim łóżku, położyłam laptopa na nogach i załączyłam skaype'a. Zobaczyłam, że
żadne z adresów członków mojej wielkiej rodziny nie jest dostępny, ale za to dostępna była niejaka Monika Bartman,
siostra Zibiego. Nacisnęłam zieloną słuchawkę i połączyłam się z nią. Kiedy tylko pojawiła się na ekranie od razu
powiedziała
- Hej, Olka. Co tam u ciebie, słonko?
- Hej, Monika. Miło cię widzieć. U mnie wszystko gra, po za tym, że życie mi się ostatnio trochę pokomplikowało. Lepiej
gadaj, co tam u ciebie?- odparłam z uśmiechem
- Aktualnie jestem na dwumiesięcznym urlopie w Barcelonie z Robertem u jego rodziny- pochwaliła się
- To Robert jest Hiszpanem? Czemu mi nic nie powiedział?- odparłam z fochem
- Bo nie nie mam pochodzenia hiszpańskiego, seniora. Moja babcia mieszka w Barcelonie, a reszta rodziny jest na stałe
w Polsce, po za paroma wyjątkami- odpowiedział Robert
- To fajnie. Ja jestem z kadrą w Sofii na rozgrywkach Final Four tego rocznej edycji Ligii Światowej- odparłam
- Oh my goodness! To w ten weekend?! Na śmierć zapomniałam. Przeproś w naszym imieniu Zbyszka, proszę- odparła
zmartwiona Monika
- Dobrze, przekaże mu i powiem, że jesteś na wyjeździe służbowym czy coś w ten deseń i napewno zrozumie-
odparłam- a nasi siatkarze, łącznie z twoim bratem pod okiem trenerskim mojego ojca mają szansę nawet na złoto-
dodałam
- To znakomicie, że w końcu ktoś się za nich zabrał, a właśnie rozmawiałaś już z moim bratem?- odparła z nadzieją
moja rozmówczyni
- Tak, tak. Ostrzegam cię, że przy następnym telefonie do ciebie, będzie miał pretensje, że nie powiedziałaś mu, że się
kontaktujemy- oznajmiłam
- A właśnie, że mu mówiłam, ale ten osioł rzadko kiedy mnie słucha- odparła- a zaczyna coś między wami iskrzyć?-
dodała
- Przestań, proszę. Dopiero co rozmawiałam z nim po kilkunastoletniej przerwie, więc narazie nic między nami nie ma-
odpowiedziałam
- Wy jesteście dla siebie stworzeni i będziecie mieli gromadkę dzieci- oznajmiła z uśmiechem
- Haha! Bardzo śmieszne, Monia. Dopiero co zerwałam z Xawerym, miałam wypadek i narazie nie jestem gotowa na
jakikolwiek poważny związek uczuciowy- odparłam
- Matko boska! Rozumiem, że byłaś z tym dupkiem przez długi okres czasu i bardzo go kochałaś, ale ale nie jesteś już z
nim i musisz się z tym pogodzić i ułożyć sobie życie na nowo z kimś innym- wygłosiła króciótki monolog
- I koniecznie chcesz, żeby ty facetem był twój młodszy brat, prawda?
- Oczywiście, że tak. Zbyszek kocha cię od zawsze. Ciągle mówił jaka to jesteś wspaniała odkąd przeprowadziłaś się
do Włoch, a ja chce mieć taką bratową jak ty, a nie jakąś inną pustą lalę z którymi Zbyszek się umawiał do tej pory-
oznajmiła z uśmiechem
- A to ciekawe. Dosłownie przed chwilą z nim rozmawiałam i powiedział, że żadna panna nie jest nim zainteresowana,
ani on nie jest żadną zainteresowany- odpowiedziałam
- Oprócz ciebie, rzecz jasna. Ty jesteś jakaś spięta odkąd poruszyłyśmy temat o moim bracie- oznajmiła
- Ja spięta? Nigdy w życiu. Nic pomiędzy nim a mną nie zaszło- odparła
- Winny się tłumaczy, moja kochana. To teraz gadaj co się stało?- oznajmiła
- No dobrze. Wracaliśmy z obiadu w stołówce i rozmawialiśmy o wszystkim. Kiedy doszliśmy pod mój pokój już i
otwierałam drzwi to podszedł do mnie i pocałował mnie- odparłam z wstydem
- Całowaliście się?- zapytała zszokowana
- Tak- odparłam
- No widzisz, mówiłam, że jesteście dla siebie przeznaczeni. Kilka lat po twoim wyjeździe do Włoch też wyjechał do
klubu włoskiego w Weronie i wszystkie nasze rozmowy schodziły na twój temat- oznajmiła
- Żartujesz? Nie miałam pojęcia- odparłam
- Czy wyglądam na osobe, która żartuje sobie z uczuć własnego brata? I dodam tylko, że gdyby nie nawał meczy na
początku w Częstochowie, a potem wyjazd do klubu w Surgucie w Rosji uniemożliwiło mu to jeżdżenie na twoje mecze
na początku w Sosnowcu, a potem ligowe we Warszawie, ale musiał grać u siebie- oznajmiła
- O matko. Nie miałam pojęcia, że on coś do mnie czuje. Przecież, gdy wyjeżdżałam do Włoch miałam tylko 10 lat i
byłam dzieciakiem, które nie miało pstro w głowie, a napewno nie myślało o miłości- odpowiedziałam
- A myślałaś o nim chociaż przez chwilę przez te wszystkie lata?
- Oczywiście, że tak. Podczas mojego pobytu w Mantui próbowałam wiązać się z różnymi chłopakami, ale nie umiałam,
a nawet próbowałam jeździć na mecze do Werony, ale obowiązki szkolne i treningi mi nie pozwalały ogladać go tyle ile
chciałam i chyba dopiero w wieku 16 lat po przeprowadzce powrotnej najpierw do Warszawy, a potem do Sosnowca to
wtedy uzmysłowiłam sobie, że kocham twojego brata najbardziej na świecie- odpowiedziałam
- No widzisz. A teraz posłuchaj tego- odparła moja rozmówczyni, a na moim ekranie pojawiło się okienko ze Zbyszkiem.
niedziela, 24 lutego 2013
Rozdział 19 Całkiem miło
Wyszliśmy z niej i udaliśmy sie w kierunku naszych pokoi. Kiedy doszliśmy pod numer mojego pokoju, miałam już wchodzić do środka, kiedy on złapał mnie za rękę i powiedział
- Wiem, że przez wiele lat nie mieliśmy kontaktu, ale jeżeli ktoś ci coś zrobi to będzie miał ze mną do czynienia
- Dziękuję ci bardzo i jak będzie okazja to zostaniesz moim rycerzem- oznajmiłam z uśmiechem- do zobaczenia na dole po przerwie- dodałam i już otwierałam drzwi.
Kiedy niemal miałam już otwarte drzwi, Zbyszek podszedł do mnie i powiedział
- Wiem, że to co teraz zrobię będzie nie wybaczalne, ale wybacz to jest silniejsze ode mnie
- Zbyszek, o co ci cho...- nie dokończyłam, bo przerwał mi pocałunek złożony przez Zbyszka na moich ustach- hm, miło- dodałam z uśmiechem
- Przepraszam cię bardzo, nie powinien- odparł lekko speszony mężczyzna
- Nic się nie stało. Naprawdę miło było- odpowiedziałam z uśmiechem na odchodne i weszłam do swojego pokoju.
Kiedy tylko zamknęłam drzwi za sobą zobaczyłam na swoim łóżku siedzące Monikę i Karolinę. Na ich widok zapytałam z zdziwieniem
- Nie macie swojego pokoju?
- Mamy, ale chcemy wiedzieć jak było- oznajmiła Karolina
- Jak było? Niby gdzie?- odpowiedziałam zdziwiona
- No na spotkaniu ze Zbyszkiem- wtrąciła się Monika
- Nie byłam z nim na żadnym spotkaniu, tylko jak wracałam z obiadu to dołączył sie do mnie w windzie- odpowiedziałam z oburzeniem
- Ta, a drzwi to z zawiasów o mały włos wypadły tak same z siebie?- odparła Karolina
- Nie całowaliśmy sie, jeżeli o to chodzi- odpowiedziałam, wiedząc, że to kłamstwo w 100 procentach- Poprostu wyszło, że byliśmy kiedyś sąsiadami- dodałam
- Bartman był twoim sąsiadem! I nic nam o tym nie wiadomo?- wtrąciła Monika
- No tak. Jego siostra nawet dorabiała jako opiekunka u moich rodziców- pochwaliłam się
- To fajnie. Idę się zwiedzić okolicę. Kto idzie ze mną?- oznajmiła Karolina
- Ja idę. Może i my spotkamy nasze książęta na białych koniach- odparła z uśmiechem Monika
- Przecież masz już Piotrka- odparła zdziwiona Karolina
- Ale czy świat kończy się tylko na jednym facecie, moja droga?- odpowiedziała Monika, a następnie powiedziała do mnie- a ty co zamierzasz robić?
- Musze zadzwonić do mamy, bo na pewno od zmysłów odchodzi- oznajmiła- wróćcie na 15 do stołówki- dodałam
- Dobrze, mamo- odparła z sarkazmem Karolina- wrócimy o 14, żeby się zrobić na bóstwo- dodała i wyszły z pokoju.
P.S
Hm, rozdział trochę króciutki, ale za to ciekawy(mam nadzieje) hehehehe
Subskrybuj:
Posty (Atom)